Było miło, sympatycznie, kadzidełka i te sprawy, ale nic nie udało się ze mnie wyciągnąć mojemu Hipnotyzerowi, oprócz bardzo przyjemnego, trzygodzinnego stanu relaksacji do niczego nie doszło. Po Regresji nastąpił ciąg dalszy negatywnych zdarzeń, ostatni pociąg nie przyjechał, brak komunikatów, wydzwaniałem po taksówkach, na szczęście w ostatniej chwili po północy odnalazł się zaginiony, już naprawiony szynobus.
W nocy zasypiam, a nad moją głową, obok łóżka ktoś siedzi i rękami odprawia jakiś rytuał w wyniku czego moje duchowe Ciało wyskoczyło z sennego i szybko poszybowało w górę. Trzy noce pod rząd dolatywałem do coraz dalszych obszarów Rzeczywistości, aż dotarłem do celu.
Jestem w wieży, wysoka, wąska w środku, bez okien, schody dookoła, bardzo ponura, słychać pustkę i wiatr. Jestem w pełni świadomy, wiem, że zostawiłem swoje Ciało, wiem, że ta wieża symbolizuje niedokończoną podróż w Astralu. Schody do góry to podniesienie Wibracji, w dół, obniżenie. Oczywiście wybrałem drogę do góry, a do końca nie wiele już zostało. Jestem na szczycie, jest jasno, nie jest już tak ponuro, ale dalej nie widzę żadnego wyjścia, jest jakaś mała kratka w ścianie na wysokości wzroku, ale na pewno nie jest to przejście dalej. Wpadłem na pomysł, by po prostu przeniknąć przez ścianę, ale odwracam się na chwilę, a tu szok! Stoi przede mną kobieta w średnim wieku, bardzo spokojna, podchodzę do niej, witam się grzecznie i pytam „kim jesteś?” Odpowiedź przyszła natychmiast, telepatycznie „Twoją Wyższą Ja”. Byłem w szoku, kobieta? jak już, to oczekiwałem Wyższego Ja..., ale szybko zaakceptowałem Ją i zacząłem narzekać na moje ziemskie nieszczęśliwe życie, brak Miłości. Wtedy pojawiły się kolejne kobiety, jedna dobrze mi znana (Pani Kasia) i w nieprzyjemny dla mnie sposób powiedziała co o tym myśli, a ja powtórzyłem, że na Ziemi chciałem tylko doświadczyć Miłości. Pojawił się jakby Świetlisty, wirujący Tunel nad nami, a dziewczyny powiedziały mi, że Tu doświadczę Miłości. Tu, znaczy w Wyższym Świecie, nie na Ziemi. Pojawił się alarm w mojej głowie, jak to, na Ziemi nie doświadczę już Miłości? „Doświadczysz, Tu, bo już za „dwa dni” coś się wydarzy”. Bardzo dużo zakłóceń, nie rozumiem, kiedy i co się może zdarzyć, ale czuję, że coś jest bardzo blisko i zmieni moje życie, z powodu braku czasu nie zdążę tej Miłości na Ziemi doświadczyć. „Czy ja umrę w wyniku tego wydarzenia?”. „Prawdopodobnie TAK”, zabrzmiała odpowiedź.
Liczyłem na pocieszenie ze strony Wyższej Ja, słów, że wszystko będzie już tylko lepiej, a nie informacji o zbliżającej się katastrofie w wyniku której prawdopodobnie umrę. Miałem wrócić z tej podróży zmotywowany do życia Tu, a nie czekać na śmierć i obiecaną miłość Tam.
🟣
🔖 Hashtagi
#OobePOWIEŚCI

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz