Przyroda zielona, droga nieopodal oddalona, patrzę na swoje Ciało, jest przeźroczyste, ale coś tu jest, to nitka i wiszące na niej moje Serce. Szok i przerażenie ogarnęło mnie przez to spojrzenie. Ogromny lęk i paraliż, położyłem się na ziemi, podjechał samochód, dwóch panów wrzuciło mnie na pakę, a ja leżałem i z tego wszystkiego nawet się nie ruszałem.
Dotarliśmy do chaty drewnianej, na uboczu, posadzono mnie na krzesło, obok mnie przy dużym stole jakby Piekarz ugniata ciasto, a Świadomy Sen to jest, dlatego nie budzę się i nie uciekam, a cierpliwie tylko czekam na kolejne zdarzenia.
Nagle On podchodzi z boku, łapie za nitkę z Sercem i szybko ją odcina, co znów nie najlepiej na mnie wpływa.
Nie mam już Serca, o które tak się martwiłem, nic nie bije, a ja ciągle żyję. Jestem już spokojny i niczego się nie boję, patrzę na Piekarza, który podnosi co ulepił. Trzyma w dłoniach wielkie Serce, nowe Serce dla mnie, dzięki czemu budzę się ze Snu czując się całkiem fajnie, bo moje wieczne Istnienie nie jest zależne od niczego w ziemskim Ciele.
🟣
🔖 Hashtagi
#OobePOWIEŚCI

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz